


Pożegnanie z Torem na Technicznej | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Listopad to miesiąc pożegnania, no i nam też przyszło się pożegnać z jedynym w Łodzi torem wyścigowym. Było słonecznie ale i niebezpiecznie, kruszący się asfalt obdzierał koła z resztek opon, wokoło lały się pot i krew. | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
W tę ostatnią niedzielę owiani zimnym chłodem poranka wjechaliśmy długim sznurem na teren giełdy samochodowej. W akompaniamencie niemego podziwu i pomruków giełdowych bywalców dotarliśmy do zamkniętej bramy toru, aby dowiedzieć się, że to będzie ostatni raz. Omiatany listopadowym słońcem tor ronił na zakretach asfaltowe łzy wzruszenia, na widok tak pięknej i licznej grupy aut. Przystąpiliśmy zaraz do spraw porządkowych - wytyczania toru jazdy, zabezpieczania terenu taśmami i oponami, rozbijania namiotu i rozpalania grilla. Tymczasem Klubowy "STIG" zapoznawał kierowców z trasą. Ustawiliśmy piękny start i metę z zatrzymaniem tuż przy bramie wjazdowej, tak, że tłum gromadzących się gapiów mógł obserwować nasze piekne maszyny, wzbijające tumany kurzu i dymu. Z pierwszymi startami pojawiło się słońce i już było z nami do końca. Każdy miał po 4 okrążenia do zrobienia na trasie nr 1 i nr 2. Oczywiście nie obyło się bez tzw. warsztatów :) Najpierw były zajęcia z wymiany opon na "superspecjalnedojazdynatorze" czyli najgorsze z możliwych, bo i tak wiadomo, że nic z nich nie zostanie. Potem w podgrupach toczyły sie lekcje z wymiany poduszek pod silnikiem (wykładał Dziadek, uczyła się i klucz trzymała niżej podpisana) oraz lekcje z precyzyjnego uszczelniania zbiorniczka wyrównawczego (wykładał Klubowy STIG, zawijał Robert). Prezes prowadził skrócone kursy gotowania i jedzenia :) a reszta osób po prostu prowadziła! Pierwsze jazdy pokazały nam oczywiście, że do naszych aut trzeba mieć respekt - bo niejeden w krzakach lądował albo w kółko wirował :) Tor wymagał pracy przepustnicą i mózgownicą, oj wymagał :) Pierwsze starty przetrzebiły grono chętnych. ten i ów wyjeżdżal pod pozorem, że to niby opon szkoda, albo do babci na obiadek. Ale byli i tacy co rezygnowali z przedniego napędu (jak wiadomo - jest dla dziewczynek!) i pędzili do domu po tylny napęd :) Odwiedził nas Lukas w swojej białej multimedialnej igiełce (z tyłu ma specjalnie wymontowaną kanapę, żeby pomieścic studio nagraniowe, miksery, kamery itd...) :) pozdrawiamy Cię serdecznie! Walka była zacięta, zwłaszcza, że pojawiły się wyjątkowe egzemplarze aut - Dziekan w M3 oraz Karol w swoim Customie :) no i działo się! Intelektualnie wspierał nas kolega Barszczyk, duchowo - Sir Józek świeżo improtowany z Wysp Brytyjskich. Najwiekszy kłopot sprawiało wszystkim zatrzymanie sie na linii mety. Panom stawało za metą, Panie preforowały wcześniejsze zatrzymanie, jednak Panowie kończyli zdecydowanie szybciej niż Panie. Z drugą trasą mieliśmy spory kłopot, nawierzchnia - a raczej jej brak, nie pozwoliły na jazdę po dużym kółku, więc przebudowaliśmy co się dało i hajda na tor! Druga trasa był zdecydowanie szybsza i pozwalała na rozwinięcie większej prędkości. Dlatego też jazdy stały się bardziej widowiskowe, jeszcze więcej dymu, kurzu i pisku wznosiło sie nad torem, Kolega Gatun wydobył nawet supertaajny specjalistyczny przyrząd do robienia mgły, a że słońce opuszczało sie zdecydowanie na swoim posterunku, to każdy jeździł szybciej żeby zdążyć pojechać jeszcze raz - no i stąd takie rewelacyjne czasy powykręcali chłopaki! Wreszcie stało sie to najgorsze i w ulicę Techniczną wsiąkły pierwsze i ostatnie krople krwi. To Basia została poszkodowana w skutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności. No i tu odzywają się moje geny nauczycielskie (po mamusi mam :)) - muszę to napisać - jedynie Prezes wyjął dobrą, wyposażoną apteczkę i z pomocą markowej, zimnej wódki (znalezionej przypadkiem w jakimś bagazniku) zdezynfekowaliśmy i optrzyliśmy zdarte kolano i dłoń Basi. A pisałam! A mówiłam! Gdzie tam! każdy wyjął apteczke, żeby nie latała po aucie na zakrętach i nie obciążała tylnej osi! :( Na szczęście Basia - typowa Matka Polka - to prawdziwy twardziel i zaraz stanęła na nogi. Całujemy Cię Basiu - Supermenko! - i w kolanko i w dłoń! Po tym incydencie słońce schowało się ze wstydu, mgła Gatun(k)owej produkcji zasnuła niebo od Widzewa po Śródmieście i trzeba było się zbierać do domu. Nasza fotografka marki VIOL 1 od wystawania w krzakach porosła mchem i paprocią, a reszta upojona tym pięknym, słonecznym, listopadowym dniem jechała do domu, oczami duszy widząc się na starcie Toru Nurburgring za kierownicą pięciusetkilku-konnego M5. *SPROSTOWANIE W związku z moją niewystarczającą percepcją, słabnącą wraz z wiekiem (a człowiek mołody już nie jest, oj nie jest!) - nie zarejestrowałam faktu, iż ta wspaniała nowa, najlepsza apteczka jaką widziałam - używana do opatrzenia Basi - była własnością Kolegi Barszczyka!!! Za to niedopatrzenie w tekście Kolegę bardzo serdecznie przepraszam, bardzo serdecznie! acha jeszcze jedno - ta mgła! - ona była WYSOKO Gatun(k)owa :):):) No i ta poduszka co ją Dziadek tam wtykał pod silnik - była podarunkiem (!) od Lukasa. To sie nazywa być przygotowanym na wszystko!!! Najlepsze czasy poszczególnych uczestników na małej pętli (MP):
Najlepsze czasy poszczególnych uczestników na dużej pętli (DP):
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|   |
![]() |
| start | klub | forum | modele |
ogłoszenia | download | historia |
statut | zarząd | kalendarz | kontakt | linki copyright BMW Klub Łódź 2003 - 2009 | created by: Daniel i Adrian |