Czekamy na wiosnę, piękne czasy wspominając - czyli Motoweteran Bazar w pigułce.
| | Przypomnijcie sobie ten zapach smaru i oleju, gumy i skóry. Kurz na butach i uśmiech na twarzy, wokół strzelają gaźniki - nie ma jak na Motoweteranie w Łodzi! | Od ładnych paru lat ludzie kochający cztery i dwa kółka ponad wszystko, ciągną przez Łódź w stronę stadionu "Start". Trzy razy do roku nasze miasto nawiedzają tłumnie rzesze Motocykowej Braci, Militaryści i Automobiliści czyli wszyscy, którym w żyłach zamiast krwi benzyna płynie. Wzrasta ilość stłuczek i zagapień na łódzkich drogach, bo chrom kapie suto zewsząd, a za niektórymi kształtami nie można się nie obejrzeć :)
Dwa dni pod gołym niebem, na murawie stadionu upływają w sielankowej atmosferze, goście i sprzedawcy czekają w kolejce na wjazd od bladego świtu - co sprzyja zacieśnianiu kontaktów i dzieleniu się tym, co kto ma najlepszego (głównie bimber). Zapach grilla unosi się nad głowami, a szalony nastrój udziela się wszystkim zwiedzającym. Przebija się człowiek między brzuchatymi, brodatymi, odzianymi od stóp do głów w mundury lub skóry Wspaniałymi Mężczyznami i ich Maszynami. Nie brak pieknych kobiet, ale kto patrzy na kobiety, gdy wokół błyskają przepustnice, ktoś oswaja Indiana albo pokazuje jak na wolnych obrotach pracuje BMW R35 - pracuje jak serce śpiącego - puf! puf! obroty 200/min. niewiarygodne? Słyszałam na własne uszy! Majstersztyk! Gdzieś Junak skąpany w oleju opiera się, nie zapala, "nie da rady" słychać z tłumu, ale przychodzi Specjalista - potężny jak niedźwiedź, jego nagie ramie jest szersze niż moja talia, tatuaż, łyse czoło, kitka na plecach, chwyta Junaka, zamierza się na "kopajkę" i odpala. Tłum milczy z uznaniem, szacunek widać na twarzach.
W najszerszym miejscu bazaru blask chromów olśniewa - to Group of Franc - motocykliści, którzy dosiadają przepiękne maszyny, dla nich liczy się każdy detal, wartość dodatków i ozdób przekracza nieraz koszt maszyny. To się nie nazywa hobby - to się nazywa miłość!
Dalej ciągnie się ulica straganów z ubraniami - kombinezony, kurtki, kaski, buty, mundury, paski, zapach skóry upaja, widok powali najtwardszą kobietę - pełno umięśnionych długowłosych "Banderasów" i innych Twardzieli w częściowym negliżu zakłada obcisłe ubranka - polecam gorąco Paniom tę alejkę ;P Dalej pod budynkiem wystawa kolekcji automobilowych - historia Citroena, historia Skody, za każdym razem inna marka, no i zaczyna się główna aleja samochodowa. Mamy tu przekrój historii motoryzacji. Od drewnianych kół w metalowych obręczach po monstrualne koła Hummera, Ford T, stary autobus, ciężarówki o drewnianej konstrukcji, Mustang, Ford Pinto - cichy zabójca z przeszłości (z bakiem umieszczonym tuz pod tylnym zderzakiem, wybuchał przy każdej stłuczce) Wołga Skaldia z silnikiem Rovera - same rarytasy. Ten i ów się wzruszy, bo pamięta z dzieciństwa jak mu ojciec dawał na kolanach poprowadzić, inni oglądają z zazdrością, mnożą się pyania "ile pali?" "tyle ile wlejesz", żony ciągną mężów (no co Ty stary! Odbiło Ci? Łazienke trzeba zrobić, a nie pierdoły jakieś Ci w głowie!). W oczach wielu widać dylemat "sprzedać babę, czy też jeszcze się przyda?". Nie można zapomnieć też o militarystach - potrzebny granacik?, działko?, orederek z Leninkiem?, bagnecik? Jest wszystko. Kurtki z Iraku? Są. Wojsko z Wietnamu? Jest. Herr Flick z Getsapo? Jest! Kapitan Kloss? Jest. Są wszyscy. Inscenizacje zadziwiaja precyzją, nawet choinki przywożą z lasu i czołgi i kubelwageny. Jak na planie filmowym, stoisz po karkóweczkę - przed tobą Wietkong, za tobą Strzelcy Podhalańscy! Warto zobaczyć to na własne oczy, bo kto nie lubił bawić się w wojnę? Dziewczyny też - kwestia wyboru Marusia czy Lidka? :) Jeśli chodzi o NASZE sprawy - nie brakuje też BMW na 4 i 2 kołach. Ale najpiękniejszą reprezentantka marki była Klubowa Wanna 2000 CS. Nikt nie przeszedł obojętnie. Warto również wspomnieć, że na każdej edycji "Bajzlu" (taka potoczna pieszczotliwa nazwa) ;P mamy Klubową reprezentację w osobie Barszcza i Sobola Spółka Kompetnie Bez Odpowiedzialności. Oni też nie bacząc na warunki atmosferyczne i niewygody (śpią w starym Oplu - o ile wogóle śpią?) uprawiają propagandę Klubową i sprzedają fantastyczny towar (szprychy, apteczki, paski, maski) hit sezonu to piecyk olejowy uwieczniony na zdjęciu. Po nocy przespanej na kierownicy, w Bulliku, czy tez namiocie rozbitym pod płotem - bazar trzeźwieje i zbiera się do wyjazdu. Pęcznieją przyczepki i lawety, dobiegają końca ostatnie transakcje, łza kręci się w oku i pora do domu. Następnym razem znów na Starcie, w tym samym gronie. A my wychodzimy przez bramę z uśmiechem na twarzy nie do usunięcia (chyba że chirurgicznie), każdy ma w głowie mętlik i marzenia. Następnym razem część z tych zwiedzających zamieni się w wystawiających, bo zdecydują się spełnić marzenie i kupić choćby Syrenkę, chociaż WSKę - byleby stanąć z nią dumnie i pozwolić się podziwiać tłumom :) Byc jednym z NICH.
Wasza Weteranka Dodzia
Motoweteran bazar odbywa się 3 razy w roku - w Styczniu, Maju i Wrześniu.
|
|
|
|