Jak Wojtek został ... Mężem Beaty - zobaczcie!
| | W najpiękniejszym dniu roku - 24 czerwca - kiedy zakochani puszczają wianki na wodzie, Beatka i Wojtek przysięgali sobie dozgonną miłość, w romantycznej scenerii drewnianego kościółka. | Parę Młodą spotkaliśy na ul. POW gdzie uwieczniali swoje szczęśliwe oblicza u fotografa. odprowadziliśmy ich na al. Włókniarzy paląc klaksony i opony w tym nieznośnym upale. Państwo Młodzi podjęli szlachetną decyzję - zamiast kwiatów prosili o przynoszenie karmy dla zwierząt ale nie z powodu zakładania rodzinnej hodowli drobiu i bydła, tylko dla zwierząt porzuconych przez ich właścicieli.
Ślub był bardzo romantyczny, Panna Młoda uwodziła gości unosząc kokieteryjnie brzegi sukni, Pan Młody tryskał humorem (odziedziczonym po wspaniałej Babci i Mamie - jak zauważylismy podczas uroczystości), a słońce odbijało się w naszych grzecznie ustawionych autach.
Po uroczystości chór BMW Klub Łódź pod batutą samego Pana Młodego odśpiewał parę okolicznościowych pieśni o stulatach i o gwieździe i takie tam różne i wręczył Młodym napój wspomagający działania prokreacyjne czyli wino :)
Pan Młody jako prawdziwy racjonalizator nadzorował z góry zbiórkę pieniędzy poprzez wynajętych Małych Agentów, a potem posprzątał jeszcze przed kościołem wzbudzając zachwyt wszystkich obecnych pań :) (jaki porządny - wiadomo Nasz Klubowicz!) - oczywiście wszyscy wiedzą skąd była wzięta ta czerwona zmiotka! (swoją drogą ten Roman to wszystko musi mieć pod kolor, dajcie spokój!)
Pożegnalismy Młodych na al. Włókniarzy efektownymi piskami i resztą klaksonów, które jeszcze przeżyły, a oni oddalili się w stronę linii horyzontu piękną limuzyną z eleganckim szoferem za skórzanym kółkiem (wiadomo - Nasz Klubowicz!).
No i w ten sposób Wojtek został prawdziwym Mężem - życzymy Jemu i Szanownej Małżonce długich lat szczęścia, luksusu, komfortu i radości, czyli żeby im się żyło jak w "Siódemce", no i siódemki też im życzymy (DZIECI!).
| | |